Dramatyczny apel córek niesłusznie zatrzymanej kobiety, która zmarła w areszcie.

„Prosimy o pomoc i wyciągnięcie wniosków z tragedii naszej Mamy Doroty Mrugały, tak żeby nigdy więcej podobna tragedia nie miała miejsca” – napisały do prokuratora generalnego Aneta i Bożena Mrugała.

Apelują do Andrzeja Seremeta, by wszczął lustrację postępowania, które zakończyło się aresztowaniem ich matki. O sprawie na początku czerwca informowały „Rz” i program „Państwo w państwie” Polsatu.

Do tragedii doprowadził błąd prokuratora Dariusza Dryjasa. Na podstawie zeznań gangstera, który liczył na złagodzenie wyroku, śledczy oskarżył Dorotę Mrugałę o zlecenia zabójstwa jej byłego męża, właściciela kantoru w Busku-Zdroju. W areszcie Mrugała zmarła na atak serca.

Prokuratura umorzyła postępowanie wobec kobiety w związku z jej śmiercią. Jej dwie córki chcą, by prokurator generalny doprowadził do zmiany powodu umorzenia.

– Sąd wskazał, że nasza mama był niewinna. Że prokurator Dryjas nie miał dowodów, aby ją oskarżyć o tak poważną zbrodnię – mówi „Rz” Aneta Mrugała.

Rzeczywiście, w 2007 roku Sąd Okręgowy w Kielcach, skazując faktycznych sprawców zbrodni, w uzasadnieniu wyroku oczyścił Dorotę Mrugałę z prokuratorskich oskarżeń.

– Nie miała żadnego interesu w zabójstwie. Żałuję, że nie dożyła chwili oczyszczenia swojego imienia – mówił wówczas sędzia Adam Kabziński.

W kwietniu 2011 roku po ponownym rozpatrzeniu sprawy sąd utrzymał wyrok w mocy. Dowody prokuratury przeciw Mrugale znów uznał za niewiarygodne.

– Z przykrością należy tylko stwierdzić, że nie doczekała tej oceny materiału dowodowego – powiedział wtedy sędzia Marek Stempniak.

Dziś córki chcą, by prokurator Seremet zbadał prawidłowość działań śledczego Dryjasa. Sugerują, że mogło dojść z jego strony do „nadużycia władzy oraz przekroczenia uprawnień służbowych”.

– Lekceważył dowody wskazujące na niewinność mamy, akceptując tylko nieprawdziwe zeznania gangstera. Zależało mu wyłącznie na szybkim zamknięciu śledztwa, a nie sprawiedliwości – twierdzi Aneta Mrugała.

W liście do Seremeta córki pytają m.in. „Czemu miało służyć wielomiesięczne zatrzymanie, skoro z Mamą nie były prowadzone żadne czynności śledcze?”, a także „Dlaczego prokurator dał wiarę kryminaliście, który stara się o przedterminowe zwolnienie?”.

Mają też żal o to, że pierwsze widzenie z aresztowaną matką odbyło się dopiero po 1,5 miesiąca. Pytają, dlaczego nie było zgody na spotkanie choćby z udziałem funkcjonariusza Służby Więziennej. Zwłaszcza że zgodnie z przepisami tymczasowo aresztowany ma prawo do takich widzeń z bliskimi osobami.

– Prokuratura bardzo chętnie korzysta z pretekstów w rodzaju przedawnienia czy śmierci podejrzanego, by zamykać trudne śledztwa, a rodzina musi borykać się z rzuconymi podejrzeniami – komentuje całą sprawę Jacek Bąbka, prezes Fundacji Badań nad Prawem.

Rzecznik Prokuratury Generalnej Mateusz Martyniuk nie odpowiedział nam wczoraj na pytania w tej sprawie. Chcieliśmy wiedzieć, czy prokurator generalny zajmie się sprawą. A także, czy w ramach nadzoru zwierzchniego przyjrzy się budzącym wiele wątpliwości działaniom prokuratora Dryjasa w tej sprawie.

Według Jacka Bąbki takie działania powinny zostać podjęte z urzędu. Ale ekspert  się obawia, że Seremet sprawę zlekceważy.

– Jak zwykle, prokuratura będzie się zasłaniać, że przecież o areszcie decydował sąd. W polskiej prokuraturze pokutują sowieckie standardy, że to nie wolność jest najważniejsza – dodaje.

Rzeczpospolita

za pomocą Walczą o dobre imię zmarłej matki | rp.pl.