W dniu 30 sierpnia 2012r. odbyła się sejmowa debata poświęcona tzw. „aferze Amber Gold”. To bardzo ważny dzień dla wszystkich tych, którzy domagają się poważnej, publicznej dyskusji dotyczącej stanu polskiego wymiaru sprawiedliwości. Niestety elity polityczne zamiast wykorzystać tą sposobność do przeprowadzenia prawdziwie merytorycznej dyskusji nad kierunkami i sposobami zaradzeniu patologii zakorzenionych w systemie administracji publicznej, prokuraturze i sądach, to poświęcili całą sejmową debatę na bezproduktywną walkę partyjną.

W dwóch poprzedzających ostatnią część, odsłonach niniejszego tryptyku (Tryptyk – cz.1 oraz Tryptyk – cz.2) opisane zostały niepokojące zjawiska zdiagnozowane w działaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości oraz dwuznaczna postawa przedstawicieli najwyższych organów władzy państwowej. W tej części zostaną opisane niskie standardy działania prokuratury, również w kontekście nie do końca jasnych relacji prokuratorów i sędziów, przy wydawaniu wyroków.

„Prokurator adwokatem we własnej sprawie”

Powszechny brak zaufania do działań prokuratury stał się faktem. Coraz częściej słyszy się, coraz odważniej wypowiadane słowa, że prokuratorzy „sami sobie są winni” tego, że skala nieprawości w ich działaniu jest tak znacząca. Nie może przykryć tych nieprawości żadna zmowa milczenia, ponieważ systematycznie zanika zwyczajny, ludzki strach, przed prokuratorską retorsją. Obecnie politycy, komentatorzy i publicyści prześcigają się w coraz bardziej ostrych opiniach i ocenach piętnujących ww. instytucję. Gdy głównym obiektem tej krytyki stał się Prokurator Generalny, to w pewnym momencie debaty sejmowej, zaczęło to wszystko wyglądać na kolejną marketingową mistyfikację polityczną. Dzięki znalezieniu kozła ofiarnego w postaci szefa Prokuratury Generalnej, byłoby bowiem można „zamieść pod dywan” fundamentalne problemy wymiaru sprawiedliwości po to, aby ogłosić pozorny sukces w dziele naprawy tej sfery władzy. Trzeba podkreślić hipokryzję tych, którzy jeszcze niedawno zaciekle bronili działalność tej instytucji, przed uzasadnionymi zarzutami kierowanymi ze środowiska osób pokrzywdzonych przez instytucje państwa, a dzisiaj ją bezceremonialnie i histerycznie atakują.

Jedna z ostatnich wypowiedzi PG, wygłoszona zaraz po godzinie 22-iej, pod koniec debaty sejmowej poświęconej aferze Amber Gold, była symptomatyczna dla obrony niegodnych praktyk, stosowanych przez prokuraturę i sądy. Odnosząc się do pytania zadanego przez posła jednej z opozycyjnych partii, które dotyczyło problemów ludzi pokrzywdzonych przez sądy i prokuraturę, mając na uwadze również, zrzeszonych w Ruchu Społecznym NIEPOKONANI 2012, człowiek stojący na czele polskich prokuratorów, odpowiedział w sposób urągający autorytetowi wysokiego urzędnika państwowego, prawnika i sędziego. Stwierdził, w co na pozór trudno uwierzyć, że sprawy osób „uznających się za pokrzywdzonych” były z reguły poszlakowe, skomplikowane i niejednoznaczne. Podkreślił, że tym należy tłumaczyć to, że sądy I instancji wydawały wyroki skazujące, które później były uchylane przez sądy II instancji. To zadziwiające i przygnębiające stwierdzenie w ustach, co sam podkreślił, wieloletniego i doświadczonego sędziego. Wychodzi bowiem na to, że zarówno prokuratorzy formułujący akt oskarżenia, jak i też sędziowie I instancji wydający wyroki skazujące albo nie byli wystarczająco przygotowani do pełnienia swojej publicznej służby, albo w ich działaniu zafunkcjonowały nieuprawnione stereotypy, albo też to działanie było zdeterminowane jakimiś nieznanymi bliżej, stąd pozostającymi w sferze najrozmaitszych domysłów, czynnikami. W każdej jednak z powyższych ewentualności, dochodzi zatem do pogwałcenia fundamentalnej dla prawa karnego zasady obowiązku udowodnienia winy, pozbawionej wszelkich wątpliwości, a w wypadku ich wystąpienia, muszą one być rozstrzygane na korzyść oskarżonego. Czy zatem PG nie próbuje, w ten przewrotny sposób, usankcjonować i utrwalić w społecznej świadomości to, co niestety stało się codzienną praktyką, którą wbrew prawu powszechnie stosuje się w polskich sądach i prokuraturach? Jeśli odpowiedź na to pytanie jest twierdząca, to mamy do czynienia z instytucjonalnym przyzwoleniem na obrazę prawa i fundamentalnych zasad sprawiedliwości. Niestety, te smutne wnioski znajdują swoje potwierdzenie w głosach wielu uznanych autorytetów prawnych. Jacek Ignaczewski, sposób interpretowania przez sędziów własnych błędów i pomyłek, podsumowuje w sposób następujący – „ … patologie skłonni są nazwać pomyłką, zło błędem, nieprawość nierzetelnością, niegodziwość szczególnym przypadkiem”. Z kolei sposób swoistej kalkulacji w przebiegu orzekania procesowego ukazuje kolejny cytat – „Serwilizm poza rozprawą rzuca się cieniem na niezawisłość na rozprawie. (…) Stąd też ile razy słyszałem kalkulacje sędziów nie nad sprawiedliwym rozstrzyganiem sprawy, ale nad tym jak taki czy inny wyrok będzie przyjęty przez sąd II instancji!” (Jacek Ignaczewski – Imponderabilia sądowe – ustrój). Coraz częściej, potrzebę ujawnienia patologii odnajdujemy w opracowaniach najwybitniejszych erudytów prawa, takich jak Prof. Marek Safjan – były Prezes Trybunału Konstytucyjnego, który w swej książce „Prawa Polska” relacjonuje tak: „Byłem ostatnio na przyjęciu w bardzo czcigodnym domu, wśród gości – bardzo szacowne osoby, luminarze świata prawniczego. Jeden z moich wybitnych kolegów obecny na tym spotkaniu przekonywał mnie o tym, że ma nieustanne potwierdzenia i sygnały od swoich znajomych adwokatów i radców, że muszą załatwiać wiele spraw w sądach jedynie z określonymi sędziami i wedle określonych stawek. Słyszy się o takich sprawach często i pozostaje to w wyraźnej dysharmonii z zapewnieniami, że przypadki korupcji w sądach są rzadkie, odosobnione i w jakimś stopniu nieuniknione…”.

Co jednak dzisiaj wyróżnia działania wymiaru sprawiedliwości? Podwójne standardy w ocenie działalności sędziów i prokuratorów

 Wystąpienie Prokuratora Generalnego podczas sejmowej debaty poświęconej aferze Amber Gold zawierało, nieodzowny w takiej sytuacji, pierwiastek krytycyzmu w stosunku do działań prokuratury. Zadeklarował m.in. potrzebę przeanalizowania działań prokuratury, zwłaszcza w kontekście doniesień KNF oraz to, że już taką analizę dokonał i wyciągnął już odpowiednie wnioski. Podkreślił, że „postąpienia prokuratury uznać trzeba za nietrafne” i poinformował o złożeniu wniosków dyscyplinarnych. W ślad za nim podążał Minister Sprawiedliwości informujący o „dyscyplinarkach” dla sędziego i kuratorów.

Na pozór wszystko się zgadza – z tym jednak zastrzeżeniem, że takie działania, ale w normalnym systemie prawnym, zostałyby przeprowadzone niezwłocznie po zdiagnozowaniu problemu i bez konieczności zwoływania specjalnej sejmowej debaty. Jednak w Polsce, dopiero w wyniku medialnie nagłośnionej afery o sporej skali, wdrożone zostają stosowne działania władz, które powinny być codziennym standardem przyzwoitej służby publicznej. Trudno zatem mówić o jakichkolwiek standardach, skoro w wyniku presji mediów, polityków i opinii publicznej w jeden dzień Prokurator Generalny występuje aż z 7 wnioskami dyscyplinarnymi, a w wielu innych, choć jednostkowych i dużo bardziej bulwersujących przypadkach, nie reaguje w ogóle lub reaguje w sposób sprzeczny z postawą, jaką przyjął w sprawie oceny prokuratorów w aferze Amber Gold.

O to najbardziej drastyczne przykłady:
1. Dorota Mrugała bezpodstawnie oskarżona przez Prokuraturę w Kielcach o zlecenie zabójstwa jej męża. Trafia do aresztu, w którym bez możliwości kontaktu z dwoma osieroconymi córkami i bez właściwej opieki umiera. Obie córki Aneta i Bożena od 2006 roku, pomimo utraty obojga rodziców, walczyły aby doprowadzić do ostatecznego uniewinnienia ich mamy, co się ostatecznie udało się po wielu latach od tragicznej śmierci Doroty Mrugały. Obie siostry nie spoczęły jednak w dążeniu do uzyskania pełnej sprawiedliwości i wniosły do Prokuratora Generalnego skargę na działalność prokuratury, w sprawie ich mamy. Wniosły o zbadanie możliwości nadużycia władzy, o przeprowadzenie szczegółowej kontroli w kieleckiej prokuraturze. Odpowiedź podpisana osobiście przez Prokuratora Generalnego była symboliczna dla standardów jakie funkcjonują w polskim wymiarze sprawiedliwości – „Ponadto podkreślam (pisze Prokurator Generalny – przyp. MK), iż w sprawie zarzutów kierowanych wobec wymienionego prokuratora, Prokuratura Rejonowa w Nowym Sączu prowadziła postępowanie … i postanowieniem z dnia … umorzyła śledztwo przestępstwa …, wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego. Powyższa decyzja Prokuratury podlegała kontroli Sądu rejonowego w Kielcach …, który postanowieniem … nie uwzględnił Pani zażalenia, stwierdzając, że prokurator poruszał się w granicach swobodnej oceny dowodów i nie można zarzucić prokuratorowi niczego negatywnego w zakresie kwestii związanych z tymczasowym aresztowaniem”.
PS – w zeszły piątek otrzymałem od Anety Mrugały list informujący mnie o złożeniu w sądzie pozwów o odszkodowanie i zadośćuczynienie. Poruszyły mnie jej ostatnie słowa – „Z chęcią wytoczyłabym sprawę przeciwko prokuratorowi, ale skoro takiej możliwości nie mam, muszą go prawnie uosobić sobie w skarbie państwa”. Mam tylko nadzieję, że sąd wykaże się w tym przypadku elementarną przyzwoitością i zwolni te dziewczyny z opłaty sądowej o znacznej wartości?

2. 24 września 2003 roku, o świcie Krzysztof Stańko zostaje obudzony wrzaskiem „gleba” i lufą pistoletu przyłożoną do skroni. Tak samo potraktowana zostaje jego żona i nieletnia córka. Spędza w areszcie 27 miesięcy podczas których prokuratura dokonała tylko jednej czynności (sic!). W styczniu br. najpierw Sąd Okręgowy w Opolu a potem w maju br. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uniewinniają Krzysztofa Stańkę od stawianych mu zarzutów, opartych jedynie o zeznania świadka o pseudonimie „Gruby”. Bez rodziny, wpływu na swoją firmę niewinny człowiek spędza 27 miesięcy w areszcie w towarzystwie prawdziwych bandytów. Warto przy tym zaznaczyć, że oprócz zeznań „Grubego”, skazanego na 7,5 roku więzienia, za próby wyłudzenia pieniędzy od pomówionych ludzi, dowodami w tej sprawie miały być opisy układu fabryki amfetaminy ulokowanej w obiekcie hotelowo-gastronomicznym prowadzonym przez Krzysztofa Stańkę oraz wyspa, na której miały być magazynowane wyprodukowane narkotyki. Problem polega na tym, że enuncjacje prokuratora Romana Pietrzaka zapewne są wytworem niezdrowej wyobraźni, gdyż na żadnej mapie ani też w obrysie całego Jeziora Turawskiego nie ma ani jednej wyspy (sic!). Co zatem legło u podstaw aby wsadzić do aresztu uczciwego człowieka, przedsiębiorcę, męża i ojca? Na to pytanie nikt nie udzielił jeszcze żadnej wiarygodnej odpowiedzi. Smaczku dodaje tej sprawie fakt, że Maciej Bramski ps. „Gruby” na kilka dni przez rozprawą w Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu dostaje od prokuratury paszport aby natychmiast ulotnić się z kraju. Po kilkunastu dniach dochodzi informacja, że znajduje się w Australii i nie zamierza się z niej ruszać. Ani bezpośredni przełożeni z Prokuratury Apelacyjnej, ani Prokurator Generalny nie zamierzają wyciągać w stosunku do prokuratora Romana Pietrzaka żadnych konsekwencji tłumacząc, że „według polskiego prawa prokurator jedynie wnioskuje o zastosowanie i następnie przedłużenie tymczasowego aresztowania przez sąd, i jeśli wnioski takie nie zasługują na uwzględnienie, to są przez sąd odrzucane”. Kto jest winny w tej sprawie skoro nie jest nim Krzysztof Stańko? Kto odniósł korzyść dzięki upodleniu uczciwego człowieka? Gdzie są granice urzędniczej i prokuratorsko-sądowej indolencji?

3. 21 stycznia 2005r. zostaje aresztowany Zbigniew Góra, młody mąż i ojciec dwójki dzieci, oskarżony o morderstwo lekarki od której wynajmował mieszkanie. Sprawa poszlakowa, dowodów brak a mimo to Sąd I instancji, w grudniu 2006 roku skazuje Zbyszka na 25 lat więzienia. Zbyszek, mimo zrujnowanego życia, rozbitej rodziny nie poddaje się i apeluje. Dzięki jego determinacji i miłości do własnej rodziny, udaje mu się, co przy braku dowodów przeciw niemu okazało się niezbyt trudnym zadanie w Sądzie II instancji, doprowadzić do uchylenia wyroku i zwolnienia z aresztu w którym spędził prawie 3 lata będąc całkowicie niewinnym! Wraca do domu i skutecznie wiąże pozrywane więzy rodzinne choć jego syn gdy go widzi po raz pierwszy nie wie, że to jego ojciec. Dzisiaj walczy on o słusznie mu przynależne odszkodowanie. Łatwo nie będzie gdyż Sąd w Lublinie nie widzi problemu w tym, że jednym z sędziów składu orzekającego w tej sprawie jest Pani Sędzia, która wydawała decyzje o przedłużeniu jego aresztu. Gdzie są normy? Gdzie są standardy eliminujące z orzekania osoby mające ścisły związek ze sprawą? Gdzie jest elementarna przyzwoitość wśród ludzi stojących na straży praworządności?

4. Zdecydowałem się przedstawić tylko 3 obszerniejsze opisy spraw, których jest znacznie więcej począwszy od tzw. afery Zakładów Mięsnych i Polmozbytu w Krakowie, w której ofiarami, jak sami to oni nazwali „urzędniczej mafii”, padli uczciwi przedsiębiorcy: Paweł Rey, Lech Jeziorny, Grzegorz Nicia oraz niedawno zmarły Witold Szybowski, poprzez sprawy rapera Andrzeja „Żuroma” Żuromskiego, Pawła Guza czy Marka Kubali. Takich spraw jest niestety tysiące w skali całego kraju. Wszystkie one mają ten sam wspólny mianownik – prokuratorska bezkarność połączona z indolencją albo celowym, instytucjonalnym działaniem wbrew lub z pominięciem prawa, którego ofiarami padli i padają nadal uczciwi obywatele.

Jak długo „swobodna ocena dowodów” skazywać będzie ludzi na upodlenie a w skrajnych przypadkach na śmierć? Jak długo instytucje państwa ochraniać będą parasolem bezkarności swoich nieudolnych lub celowo bezprawnie działających funkcjonariuszy? Jak długo będziemy żyli w kraju, w sądach którego funkcjonuje zasada, iż „ręka rękę myje” (Jacek Ignaczewski – Imponderabilia sądowe – ustrój)?

Posłowie tryptyku
Społeczna świadomość potrzeby gruntownych zmian w wymiarze sprawiedliwości rośnie bardzo szybko i bliska jest osiągnięcia progu tzw. „masy krytycznej”. Pokrzepiające jest również to, że niektórzy wybitni przedstawiciele świata prawniczego zaczynają głosić to, co do niedawna było tematem tabu w dyskursie publicznym. Należy wierzyć w to, że już wkrótce powstanie w ten sposób szeroka koalicja wielu różnych środowisk, która będzie miała wystarczająco silne poparcie społeczeństwa, wsparte niekwestionowanymi autorytetami, aby wywrzeć skuteczny nacisk na władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, która przeprowadzi konieczne reformy strukturalne, obejmujące polski wymiar sprawiedliwości.

/ Marcin Kołodziejczyk /

za pomocą Tryptyk o wymiarze sprawiedliwości – cz. 3 | marcinkolodziejczyk.natemat.pl