Archiwa tagu: Prokuratura Okręgowa w Kielcach

Zrzut ekranu 2015-06-18 o 22.38.35

KSIĄŻKA: TABLOID. ŚMIERĆ W TYTULE

Jak bardzo można zniszczyć czyjeś życie jednym artykułem? Jak daleko posuwają się tabloidy, by przyciągnąć uwagę potencjalnego czytelnika? Jak bardzo czują się w tym bezkarne? [Anna Pawluk, październik 2015].

Podobno to życie pisze najbardziej niewiarygodne i dramatyczne scenariusze. Dwóch dziennikarzy – Piotr Głuchowski i Marcin Kowalski – nakreśla nam jeden z nich. Ich książka „Tabloid. Śmierć w tytule” to znakomity i rzetelny reportaż, który czyta się jednym tchem, jak najlepszy thriller. Autorzy po mistrzowsku opowiadają historię rodziny Mrugałów, w której toksyczne relacje i setki małych błędów doprowadziły do tragedii.

Zrzut ekranu 2015-06-18 o 22.38.35

Równolegle do historii życia i śmierci Krzysztofa Mrugały, Głuchowski i Kowalski nakreślają czytelnikowi bulwersujące praktyki tabloidów, które doprowadziły do śmierci Doroty Mrugały.

Szereg bezmyślnych, nieodpowiedzialnych, nieetycznych i lekkomyślnych działań tytułowego tabloidu – Super Expressu – doprowadza do tego, że córki Mrugałów, oprócz tragicznie zmarłego ojca, tracą również matkę.

Trudno uwierzyć, że historia ta wydarzyła się naprawdę. A jednak! Świadomość, że Głuchowski i Kowalski zrekonstruowali ją na podstawie materiałów dowodowych działa jak uderzenie w głowę tępym narzędziem. Czytelnika przepełnia wrażenie niedowierzania, bezradności, przerażenia. Pytania nasuwają się same: jak to możliwe? Kto jest za to odpowiedzialny? Jak brukowce mogą niszczyć komuś życie zupełnie bezpodstawnie, bez dowodów? Gdzie leży granica? Jak tak obrzydliwe praktyki uchodzą tabloidom bezkarnie? Jak to możliwe, że wymiar sprawiedliwości może być tak nieudolny?

Z jednej strony jest to smutna i tragiczna opowieść o miłości, nienawiści, zazdrości, uległości, przemocy, a z drugiej o pozbawionym etyki dziennikarstwie brukowym i sposobach manipulowania, stosowanych przez tabloidy. Po tej lekturze nigdy więcej nie wydacie ani złotówki na żaden brukowiec. Gorąco polecam!

Źródło: http://magazyntuiteraz.pl/ksiazka-tabloid-smierc-w-tytule/

100 proc. kryminału. 0 proc. fikcji

Tabloid. Śmierć w tytule
Piotr Głuchowski & Marcin Kowalski

A co byś powiedział na kryminał, ale taki bez zmyślania i upiększania? Zbrodnia, która wydarzyła się naprawdę. Ofiary, które naprawdę cierpiały. I to podwójnie. Szwarccharakterem w tej historii jest bowiem nie tylko zabójca, ale także tabloid, który postanowił wydać wyrok śmierci w tej sprawie i złamać niejedno życie. A wszystko to wydarzyło się u nas, tu, w Polsce.

Kolejna recenzja Tabloid. Śmierć w tytule

Jak bardzo można zniszczyć czyjeś życie jednym artykułem? Jak daleko posuwają się tabloidy, by przyciągnąć uwagę potencjalnego czytelnika? Jak bardzo czują się w tym bezkarne? [Anna Pawluk, październik 2015].

Podobno to życie pisze najbardziej niewiarygodne i dramatyczne scenariusze. Dwóch dziennikarzy – Piotr Głuchowski i Marcin Kowalski – nakreśla nam jeden z nich. Ich książka „Tabloid. Śmierć w tytule” to znakomity i rzetelny reportaż, który czyta się jednym tchem, jak najlepszy thriller. Autorzy po mistrzowsku opowiadają historię rodziny Mrugałów, w której toksyczne relacje i setki małych błędów doprowadziły do tragedii.

11659461_913243355406535_2800523564760178866_n

Równolegle do historii życia i śmierci Krzysztofa Mrugały, Głuchowski i Kowalski nakreślają czytelnikowi bulwersujące praktyki tabloidów, które doprowadziły do śmierci Doroty Mrugały.

Szereg bezmyślnych, nieodpowiedzialnych, nieetycznych i lekkomyślnych działań tytułowego tabloidu – Super Expressu – doprowadza do tego, że córki Mrugałów, oprócz tragicznie zmarłego ojca, tracą również matkę.

Trudno uwierzyć, że historia ta wydarzyła się naprawdę. A jednak! Świadomość, że Głuchowski i Kowalski zrekonstruowali ją na podstawie materiałów dowodowych działa jak uderzenie w głowę tępym narzędziem. Czytelnika przepełnia wrażenie niedowierzania, bezradności, przerażenia. Pytania nasuwają się same: jak to możliwe? Kto jest za to odpowiedzialny? Jak brukowce mogą niszczyć komuś życie zupełnie bezpodstawnie, bez dowodów? Gdzie leży granica? Jak tak obrzydliwe praktyki uchodzą tabloidom bezkarnie? Jak to możliwe, że wymiar sprawiedliwości może być tak nieudolny?

Z jednej strony jest to smutna i tragiczna opowieść o miłości, nienawiści, zazdrości, uległości, przemocy, a z drugiej o pozbawionym etyki dziennikarstwie brukowym i sposobach manipulowania, stosowanych przez tabloidy. Po tej lekturze nigdy więcej nie wydacie ani złotówki na żaden brukowiec. Gorąco polecam!

Źródło: http://magazyntuiteraz.pl/ksiazka-tabloid-smierc-w-tytule/

Tabloid. Śmierć w tytule

Zbrodnia to niesłychana, pani zabija pana – praktycznie obwieścił w 2006 roku Super Expres, odnosząc się do sprawy Doroty i Krzysztofa Mrugałów. On – znany lokalny biznesmen z Buska Zdroju – został zamordowany na progu swojego domu, ona została oskarżona o zlecenie tego zabójstwa, w myśl zasady, że o tego typu zbrodnie w pierwszym rzędzie podejrzewani są najbliżsi ofiary. Więc ona siedzi w więzieniu, śledztwo się toczy, do procesu dopiero ma dojść, a tabloid już wydaje wyrok. Dosyć typowe zresztą, pamiętamy wszyscy słynną sprawę mamy Madzi, choć sprawa Mrugałów miała miejsce jeszcze przed wydarzeniami z Sosnowca. Sąd stwierdził ostatecznie, że Dorota Mrugała nie miała nic wspólnego z zabójstwem męża, ale było już za późno… Konsekwencje poniosła cała rodzina: rodzice nie żyją, córki Mrugałów, wchodzące dopiero w dorosłość, rozsypały się psychicznie, interes upadł, dom niszczeje. Kto ponosi za to odpowiedzialność: bandyci, którzy napadli Mrugałę, policjanci prowadzący śledztwo z gotowymi tezami, prokurator nie przyznający się do popełnienia błędu, brukowiec żądny sensacji? Pewnie wszyscy po trochu, ale czy ktoś się naprawdę do tej odpowiedzialności poczuwa i czy ktoś chociaż przeprosił?

Reporterzy Gazety Wyborczej, Piotr Głuchowski i Marcin Kowalski opisują sprawę pod hasłem Prawdziwe zbrodnie, co brzmi samo w sobie jak hasełko z tabloidu, albo gazetki kryminalnej, jaka wychodziła kiedyś, w latach 90-tych. Ale rzeczywiście, czyta się to jak kryminał, bo jest i morderstwo, jest i poszukiwanie sprawców, dowody i poszlaki – i człowiek zadaje sobie pytanie po co w ogóle wymyślać fikcyjne historie, jeśli prawdziwe, mrożące krew w żyłach zbrodnie można znaleźć w każdym policyjnym archiwum. Tyle tylko, że w kryminałach te historie zawsze kończą się zdemaskowaniem mordercy – w rzeczywistości zaś niekoniecznie. Tabloid to między innymi opowieść o bezkarności polskiego półświatka przestępczego: nikt nic nie widział, nic nie słyszał, a ludzie giną… Autorzy kryminałów nie piszą też o tym, co dalej: o procesie i o tym, czy sprawca poniósł zasłużoną karę. W życiu z tym bywa różnie. Wiele procesów jest poszlakowych, ewidentnych dowodów brak, bazy danych DNA brak, to nie CSI. Zatem nawet jeśli jest proces, wszystko może się oprzeć o to, komu da wiarę sędzia – prokuratorowi, czy obrońcy… Jeśli jeszcze w to wszystko mieszają się media, podgrzewając atmosferę i wydając własne opinie, to robi się grubo. Bo wiadomo, że wyrok wyrokiem, ale opinia publiczna swoje wie, a jak do człowieka przylgnie łatka przestępcy, to pozbyć się jej trudno. Nawet jeśli w sądzie człowiek zostanie uniewinniony. Z taką to historią pośrednio tu mamy do czynienia.

Tak naprawdę jednak włos na głowie jeży nie tyle zbrodnia i opis śledztwa, ale to, co było przedtem. Autorzy bowiem sięgają wstecz, do historii rodziny Mrugałów, do relacji pomiędzy żoną a mężem oraz ich córkami. A nawet jeszcze głębiej. To co czytamy, to niestety polska patologia – przemoc domowa. Mrugałowie wcale nie byli szczęśliwą, kochającą się rodziną. Niby ludzie zamożni, na poziomie, ale wywodzący się jednak z nizin, z biedy, z realiów socjalistycznych. Jednak pochodzenie i zły charakter daje o sobie znać. Najgorsze jest to, że tego typu patologiczne zachowania przenoszą się z pokolenia na pokolenie, z ojca na dzieci, które następnie nie potrafią okazywać miłości swoim dzieciom. Ile jest takich rodzin, jak Mrugałowie w Polsce? Matek i żon godzących się na to, że mąż je maltretuje, kochających go i nienawidzących go zarazem, współuzależnionych? Człowiek myśli sobie, że nie miał zbyt wesołego dzieciństwa, ale potem, kiedy czyta coś takiego, dziękuje Bogu… Ciekawostką jest to, że w książce pada wzmianka o terapii ustawień Hellingera, leczącej rzekomo toksyczne rodzinne relacje – terapii, którą przybliżył nam Miłoszewski w Uwikłaniu.

Wreszcie znajdziemy w Tabloidzie i skróconą historię polskiej transformacji ustrojowej, przede wszystkim rozwoju prasy, w tym brukowej: Super Expresu i Faktu. Wzorującej się na zachodnich szmatławcach, początkowo jednak starającej się trzymać fason, z czasem jednak i z powodu coraz większej rywalizacji, staczającej się na dno i zaspokajającej najbardziej prymitywne gusta czytelnicze. Może pamiętacie, jak Marta z Na Wspólnej próbowała pracować w tego typu gazecie? No więc tego typu sytuacje wcale nie zostały wyssane przez scenarzystów z palca.

To wszystko splata się w książce w pełnokrwisty reportaż, pisany z nerwem, od którego wręcz nie można się oderwać. Tylko szkoda, że takie sytuacje się ciągle przydarzają, w życiu, a nie w fikcji literackiej. Bardzo polskie jest to, że do winy i do błędu jak zwykle nikt się nie przyznaje, i nikt nie potrafi zwyczajnie przeprosić… Niesmaczna jest postawa prokuratora umywającego ręce, ale przede wszystkim mediów, żerujących bez skrupułów na ludzkim nieszczęściu i nie poczuwających się w związku z tym do niczego.

Metryczka:

Gatunek: reportaż

Główny bohater: rodzina Mrugałów

Miejsce akcji: Polska

Czas akcji: lata 80-te i 90-te XX wieku, współcześnie

Ilość stron: 331

Moja ocena: 5/6

Piotr Głuchowski, Marcin Kowalski, Tabloid. Śmierć w tytule, Wyd. Agora, 2015 

Źródło: http://dzienpozniej.blogspot.com/2015/10/tabloid-smierc-w-tytule.html

Kolejna recenzja Tabloid. Śmierć w tytule

Życie pisze najlepsze historie. Również te najbardziej przerażające, wstrząsające i przejmujące. Tabloid. Śmierć w tytule Piotra Głuchowskiego i Marcina Kowalskiego to porażającą opowieść o jednej z nich.

Biorąc się za lekturę „Tabloidu” wydawało mi się, że będzie to kryminał, którego fabuła dość luźno oparta jest na autentycznych wydarzeniach. W istocie tej książce o wiele bliżej do fabularyzowanego reportażu, którego autorzy wykonali mrówczą pracę, by wydobyć na światło dzienne wszystkie fakty i osadzić je w konkretnym kontekście. A mimo to – a może dzięki temu? – czyta się ją rewelacyjnie.

Tabloid. Śmierć w tytule to historia jednej rodziny, jednej fortuny, jednego zabójstwa i wielu złamanych życiorysów.

Głuchowski i Kowalski swoją opowieść rozpoczynają od kluczowej sceny – morderstwa Krzysztofa Mrugały, zamożnego kantorzysty z Buska-Zdroju, który w wyniku pobicia i ran postrzałowych zmarł pod bramą własnego domu. Następnie cofamy się w czasie o wiele lat, by o Mrugale i jego rodzinie dowiedzieć się więcej: kim byli, skąd pochodzili, jakie panowały między nimi stosunki, wreszcie – w jaki sposób udał im dorobić się niebotycznego majątku.

Później musimy zmierzyć się z wydarzeniami, które były konsekwencją morderstwa. Poznajemy przebieg poszlakowego śledztwa i wpływ, jaki miał na nie opublikowany w jednym z tabloidów artykuł, oskarżający o zlecenie zabójstwa żonę Krzysztofa, Dorotę Mrugałę. Ostatecznie oczyszczona z zarzutów, umarła nie doczekawszy procesu. Za błąd organów ścigania wysoką cenę zapłaciły także jej dwie córki.

Czytając Tabloid. Śmierć w tytule trudno uwierzyć, że śledztwo potoczyło się w taki sposób i że zostało wypaczone przez jedną, nieprawdziwą publikację w gazecie. Jednocześnie poraża nieudolność rodzimego wymiaru sprawiedliwości.

Gdyby była to historia zmyślona, można by o niej napisać, że jest „mocna, ale naciągana”. Gdy jednak mamy do czynienia z historią autentyczną, brakuje słów.

Głuchowski i Kowalki nie poprzestają jedynie na rzetelnym przedstawieniu faktów dotyczących morderstwa, jego konsekwencji oraz wydarzeń, które je poprzedziły. Wyjaśniają także, w jaki sposób taki artykuł mógł w ogóle pojawić się na łamach prasy i tej konkretnej gazety – Super Expresu. Tłumaczą, jakim dziennikiem był on na początku swojego istnienia, jak na jego kształt wpłynęło pojawienie się konkurenta – Faktu – i jak oba pisma prześcigały się w poszukiwaniu sensacji i żerowaniu na emocjach czytelników.

Tabloid. Śmierć w tytule to bolesne świadectwo polskich patologii. Nie tyle otwiera oczy, co dobitnie unaocznia to, z czego większość z nas zdaje sobie sprawę, nawet jeżeli wyłącznie intuicyjnie.

Źródło: http://splay.pl/2015/08/29/tabloid-smierc-w-tytule/

Tabloid. Śmierć w tytule w czytambolubie

Tabloid. Śmierć w tytule w czytambolubie

11536442_1652904101611004_1271551030866016535_o

Dwie historie splecione ze sobą w śmiertelnym uścisku. Jedna opowiada o tym jak w wolnej Polsce zaczęły powstawać redakcje tabloidów, jakich czytelników chciano zdobyć i jakie zamieszczano informacje. Druga to opowieść o rodzinie Mrugałów z Buska Zdroju, morderstwie, winie i karze wymierzonej znienacka i nie w majestacie prawa.

„Tabloid”, ku mojemu zaskoczeniu, jest reportażem a nie powieścią. Autorzy odtwarzają wydarzenia, które doprowadziły do śmierci obojga rodziców dwóch córek. Ale żeby obraz był pełen, najpierw eksplorują sekrety rodzinne – przemoc w domu, biedę, zachwiane relacje z teściową, problemy psychosomatyczne obu córek oraz nagły rozkwit interesów i duże pieniądze, które niczego nie naprawiły, choć dawały pozory bezpieczeństwa. Gdy po odejściu żony, zamożny właściciel kantoru zostaje zamordowany na terenie swojej posesji, najpierw podejrzewa się, że padł ofiarą złodziei. Dopiero publikacja w tabloidzie, w której oskarżono byłą żonę zamordowanego o zlecenie zabójstwa elektryzuje całą społeczność miasta. Wyrok zapadł bez udziału sądu, doprowadzając do kolejnej tragedii.

To bardzo smutna i bardzo polska historia. Nikt nie wierzy bogatemu, bo jest bogaty. Bardziej wiarygodny jest przestępca, a najbardziej czwarta władza – czyli media żerujące na sensacji i skandalu oraz napychające sobie kieszenie sprzedaniem krwawych newsów. Również dla prokuratury bardziej istotne jest zamknięcie sprawy niż dociekanie jak było naprawdę. „Tabloid” to kryminał, który rozegrał się naprawdę, ale w przeciwieństwie do fikcyjnych historii, po przeczytaniu tego reportażu pozostaje niesmak, poczucie, że nie wszystko zostało zrobione w tej sprawie, a przede wszystkim dojmujące obrzydzenie w stosunku do tabloidów. Przeczytajcie!

Źródło: http://www.czytambolubie.com/tabloid-smierc-w-tytule-piotr-gluchowski-marcin-kowalski/

Tabloid. Śmierć w tytule wyróżniony

Tabloid. Śmierć w tytule Piotra Głuchowskiego i Marcina Kowalskiego zajął drugie miejsce w plebiscycie „Najgorętsza Książka Lata 2015” organizowanym przez TVP Kultura.

Zwycięską książkę wyłoniła publiczność w głosowaniu internetowym. Wyniki zostały ogłoszone podczas ostatniego dnia festiwalu Literacki Sopot. Wygrał „Okularnik” Katarzyny Bondy. Trzecią pozycję zajęła „1945. Wojna i pokój” Magdaleny Grzebałkowskiej.

Wśród dziesiątki nominowanych byli m.in.: Izabela Cywińska, Szczepan Twardoch, Olga Tokarczuk, Małgorzata Szejnert, Krzysztof Varga i Ziemowit Szczerek. Prestiżowy plebiscyt „Najgorętsza Książka Lata” organizują TVP Kultura i Miasto Sopot. Odbywa się na festiwalu Literacki Sopot. Widzowie i internauci głosowali przez miesiąc.

Cały tekst: http://bydgoszcz.gazeta.pl/bydgoszcz/1,48722,18622295,kryminal-non-fiction-bydgoskich-autorow-wyrozniony.html#ixzz3joLyWvNV

Portal kryminalny o „Tabloid. Śmierć w tytule”

Utracona cześć Doroty Mrugały

Kto weźmie „Tabloid” do ręki, ma przed sobą nieprzespaną noc – grzmi z czwartej strony okładki Michał Olszański. I choć zazwyczaj blurby nijak się mają do rzeczywistości, tym razem trudno Olszańskiemu nie przytaknąć. Od książki Piotra Głuchowskiego i Marcina Kowalskiego faktycznie nie sposób się oderwać. To bardzo emocjonująca lektura, diablo wciągająca. Nie tylko dlatego, że wszystkie opisane w niej wydarzenia są faktami, a dotyczą sprawy, która do dziś nie została rozwiązana.

Wydaje się, że duet autorów wziął sobie do serca maksymę Alfreda Hitchcocka. „Tabloid. Śmierć w tytule” zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie rośnie. Busko Zdrój, listopad 2004. W bandyckim napadzie zostaje zamordowany najbogatszy mieszkaniec miasteczka: kantorowiec Krzysztof Mrugała. Bez śladu ginie również torba, w której Mrugała przewoził pół miliona złotych. O zlecenie zabójstwa, trochę z braku lepszego kandydata, zostaje oskarżona jego była żona Dorota, ta jednak rozstrzygnięcia sprawy nie doczeka: umiera w areszcie śledczym, zanim ruszy proces. Wyrok natomiast zdąży wydać „Super Express”. By zdobyć dom kazała zamordować swojego męża – krzyczał nagłówek Superaka z marca 2006 roku. Publikacja w tabloidzie była początek końca. Pół roku później Dorota Mrugała umiera w areszcie, a dwie osierocone córki, którym właśnie załamało się życie, zaczynają walkę o sprawiedliwość.

IMG_0365

Książka duetu Głuchowski–Kowalski jest świetnie skonstruowana. Autorzy zaczynają od wysokiego c – zabójstwa kantorowca, po to, by cofnąć się w czasie i nakreślić burzliwe losy Mrugałów. Rodziny, która pozornie miała wszystko. Przede wszystkim pieniądze. Dużo pieniędzy, których dorobili się w burzliwych latach dziewięćdziesiątych dzięki biznesowej żyłce Krzysztofa i udanym inwestycjom. Mieli też okazały dom z wieżą, monogramy na meblach, samochody i własne boisko do siatkówki. Jednak za wysokim parkanem przy Korczaka od lat toczył się rodzinny dramat, którego finałem była ucieczka Doroty z córkami, rozwód i sądowy zakaz zbliżania się. A to był dopiero początek dramatu.

Ale „Tabloid. Śmierć w tytule” nie jest li tylko opowieścią o rodzinie Mrugałów. Głuchowski i Kowalski zabierają (choć chyba określenie „porywają” będzie bardziej na miejscu) czytelnika w podróż po ostatnich dwudziestu pięciu latach wolnej Polski. W losach rodziny kantorowca – jak w soczewce – skupiają się niemal wszystkie najnowsze dziejowe zakręty. Fortuny, które rodziły się na łóżkach polowych i w autobusach rejsowych krążących między wschodem i zachodem. Spektakularne kariery i upadki z wysoka, rozbuchana przestępczość zorganizowana lat dziewięćdziesiątych. Opresyjna IV RP, porażająca niesprawiedliwość organów ścigania w parze z polowaniem na czarownice ministra Ziobry i stopniowa, acz bezpowrotna utrata niewinności mediów. Bo „Tabloid” to również rzecz o tym, jak gorzkie konsekwencje mają sądy ex cathedra ferowane z lekkością przez prasę brukową.

Co istotne, choć „Tabloid” to True Crime pełną gębą, napisany jest z literackim wyczuciem. Ma w sobie wszystko to, co powinien zawierać dobry kryminał: pełnokrwistych bohaterów, zaskakujące zwroty akcji, tajemnice z przeszłości i zakończenie, które wbija w fotel. To świetny reportaż i pierwszorzędna literatura.

Zofia Jurczak

Źródło: http://www.portalkryminalny.pl/content/view/6456/35/

Tabloid w roli sędziego

O tym  morderstwie mówiła cała Polska. W nocy z 3 na 4 listopada 2004 roku właściciel kantoru w Busku-Zdroju, Krzysztof Mrugała został zamordowany na terenie swojej luksusowej posesji. Jego ciało znaleziono dopiero rano w ogrodzie. Z samochodu mężczyzny zniknęła spora suma pieniędzy, całodniowy utarg z kantoru. Kim byli mordercy i na czyje zlecenie działali?

Wizualizacja Tabloid. Śmierć w tytuleDwaj dziennikarze Gazety Wyborczej, Piotr Głuchowski i Marcin Kowalski postanowili przyjrzeć się przeszłości bogatego biznesmena i na własną rękę przeprowadzić śledztwo. Długie godziny spędzone na przeglądaniu akt sądowych, rozmowach z rodziną i współpracownikami Krzysztofa Mrugały zaowocowały fabularyzowaną powieścią Tabloid. Śmierć w tytule, która ukazała się 10 czerwca nakładem Wydawnictwa Agora.

Krzysztof Mrugała był niewątpliwie człowiekiem sukcesu. Mając zaledwie 18 lat poznał o dwa lata młodszą Dorotę, swoją późniejszą żonę, z którą miał dwie córki: Anetę i Bożenę. Początkowo młodzi małżonkowie mieszkali w skromnym mieszkaniu urządzonym w starym chlewiku w centrum Buska-Zdroju, nieopodal domu rodzinnego Krzysztofa. Ich związek nie był usłany różami. Bieda, brak pieniędzy, trudne warunki lokalowe i brak oparcia w rodzinie powodowały frustracje i liczne awantury w ich domu. Tym bardziej, że mężczyzna miał dość wybuchowy charakter i twardą rękę. Bił zarówno swoje dzieci, jak i żonę, Dorotę.

Po kilkuletnim pobycie w Hiszpanii, podczas którego młodzi małżonkowie zarobili znaczną sumę pieniędzy, postanowili otworzyć w Busku-Zdroju własny kantor i zarobić na ekskluzywne życie. Marzenie o bogactwie i luksusach spełniło się dość szybko, a handel walutą okazał się strzałem w dziesiątkę. Dorota i Krzysztof Mrugałowie znacznie podnieśli swój status majątkowy, stali się rozpoznawalni i szanowani z uwagi na swoje bogactwo. Mało kto wiedział, co tak naprawdę dzieje się za zamkniętymi drzwiami ich domu. Mężczyzna był tyranem, który często zaglądał do butelki. Kolejne awantury i pobicia zmusiły Dorotę do odejścia.

Jako samotna matka radziła sobie całkiem nieźle; otworzyła własny kantor, a za pieniądze, które potajemnie zabrała z małżeńskiego sejfu, opłaciła studia starszej córki. Rozwód był dla niej zamknięciem pewnego etapu w życiu, ale pogodziła się z porażką jaką odniosła w małżeństwie z Krzysztofem. Nie miała nawet żalu, że związał się z dużą młodszą kobietą, którą szybko zameldował w ich wspólnym domu. Dorota była silna i zaczęła nowe życie, i nawet jeśli było to życie w cieniu byłego męża, nie miała żalu. Czy byłaby więc zdolna zlecić zabójstwo Krzysztofa?

Reportaż Piotra Głuchowskiego i Marcina Kowalskiego odsłania nie tylko prawdziwe oblicze Krzysztofa Mrugały, ale przede wszystkim zdradza sekrety takich tabloidów jak: Fakt czy Super Express. Odsłania kulisy powstawania brutalnych artykułów będących medialnymi nagonkami na aktorów, celebrytów, polityków i ludzi biznesu. Zdradza mechanizmy, którymi bawią się dziennikarze pracujący dla obu tych wydawnictw, niszcząc przy okazji ludzkie życie.

Sama zbrodnia jest jedną z wielu, jakie każdego dnia mają miejsce na całym świecie. Także przebieg morderstwa niczym nie zaskoczy czytelnika. Tym, co oburza jest przebieg procesu, którym tak naprawdę sterowały media wydając własny wyrok zanim jeszcze rozpoczęła się praca prokuratora i sędziego. Niewiarygodne wydaje się, że w państwie demokratycznym leżącym w środku Europy, to media wydają wyroki, a dziennikarze, dla których celem jest tania sensacja i sprzedaż tytułu, stają się ważniejsi niż wymiar sprawiedliwości.

Tabloid. Śmierć w tytule to nie jest reportaż o zbrodni, winie i karze. To smutny obraz świata, którym rządzą brukowce, statystyki i pieniądze.

Źródło: http://www.swiatkultury.com.pl/?p=10268

Książka na weekend