Utracona cześć Doroty Mrugały

Kto weźmie „Tabloid” do ręki, ma przed sobą nieprzespaną noc – grzmi z czwartej strony okładki Michał Olszański. I choć zazwyczaj blurby nijak się mają do rzeczywistości, tym razem trudno Olszańskiemu nie przytaknąć. Od książki Piotra Głuchowskiego i Marcina Kowalskiego faktycznie nie sposób się oderwać. To bardzo emocjonująca lektura, diablo wciągająca. Nie tylko dlatego, że wszystkie opisane w niej wydarzenia są faktami, a dotyczą sprawy, która do dziś nie została rozwiązana.

Wydaje się, że duet autorów wziął sobie do serca maksymę Alfreda Hitchcocka. „Tabloid. Śmierć w tytule” zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie rośnie. Busko Zdrój, listopad 2004. W bandyckim napadzie zostaje zamordowany najbogatszy mieszkaniec miasteczka: kantorowiec Krzysztof Mrugała. Bez śladu ginie również torba, w której Mrugała przewoził pół miliona złotych. O zlecenie zabójstwa, trochę z braku lepszego kandydata, zostaje oskarżona jego była żona Dorota, ta jednak rozstrzygnięcia sprawy nie doczeka: umiera w areszcie śledczym, zanim ruszy proces. Wyrok natomiast zdąży wydać „Super Express”. By zdobyć dom kazała zamordować swojego męża – krzyczał nagłówek Superaka z marca 2006 roku. Publikacja w tabloidzie była początek końca. Pół roku później Dorota Mrugała umiera w areszcie, a dwie osierocone córki, którym właśnie załamało się życie, zaczynają walkę o sprawiedliwość.

IMG_0365

Książka duetu Głuchowski–Kowalski jest świetnie skonstruowana. Autorzy zaczynają od wysokiego c – zabójstwa kantorowca, po to, by cofnąć się w czasie i nakreślić burzliwe losy Mrugałów. Rodziny, która pozornie miała wszystko. Przede wszystkim pieniądze. Dużo pieniędzy, których dorobili się w burzliwych latach dziewięćdziesiątych dzięki biznesowej żyłce Krzysztofa i udanym inwestycjom. Mieli też okazały dom z wieżą, monogramy na meblach, samochody i własne boisko do siatkówki. Jednak za wysokim parkanem przy Korczaka od lat toczył się rodzinny dramat, którego finałem była ucieczka Doroty z córkami, rozwód i sądowy zakaz zbliżania się. A to był dopiero początek dramatu.

Ale „Tabloid. Śmierć w tytule” nie jest li tylko opowieścią o rodzinie Mrugałów. Głuchowski i Kowalski zabierają (choć chyba określenie „porywają” będzie bardziej na miejscu) czytelnika w podróż po ostatnich dwudziestu pięciu latach wolnej Polski. W losach rodziny kantorowca – jak w soczewce – skupiają się niemal wszystkie najnowsze dziejowe zakręty. Fortuny, które rodziły się na łóżkach polowych i w autobusach rejsowych krążących między wschodem i zachodem. Spektakularne kariery i upadki z wysoka, rozbuchana przestępczość zorganizowana lat dziewięćdziesiątych. Opresyjna IV RP, porażająca niesprawiedliwość organów ścigania w parze z polowaniem na czarownice ministra Ziobry i stopniowa, acz bezpowrotna utrata niewinności mediów. Bo „Tabloid” to również rzecz o tym, jak gorzkie konsekwencje mają sądy ex cathedra ferowane z lekkością przez prasę brukową.

Co istotne, choć „Tabloid” to True Crime pełną gębą, napisany jest z literackim wyczuciem. Ma w sobie wszystko to, co powinien zawierać dobry kryminał: pełnokrwistych bohaterów, zaskakujące zwroty akcji, tajemnice z przeszłości i zakończenie, które wbija w fotel. To świetny reportaż i pierwszorzędna literatura.

Zofia Jurczak

Źródło: http://www.portalkryminalny.pl/content/view/6456/35/