Miesięczne archiwum: Sierpień 2012

Areszt pochopny | Nasz Dziennik

Wiele decyzji o areszcie tymczasowym okazuje się bezzasadnych lub przedwczesnych – przyznaje Prokuratura Generalna. W tym roku ten rygor prawny zastosowano w przypadku ponad 4 proc. podejrzanych.

Tymczasowe aresztowanie stanowi najbardziej dolegliwy ze znanych polskiej procedurze karnej środków zapobiegawczych. Jest środkiem izolacyjnym, który powinien być stosowany w wyjątkowych sytuacjach, w których inne łagodniejsze środki zapobiegawcze nie mogą spełnić należycie swych zadań. Osoba, wobec której prowadzone jest postępowanie karne i której grozi wysoka kara, może podejmować bezprawne działanie skierowane przeciwko prawidłowemu tokowi postępowania. Kodeks postępowania karnego daje więc prowadzącemu postępowanie możliwość zabezpieczenia jego prawidłowości właśnie poprzez stosowanie środków zapobiegawczych. Mają one charakter czysto procesowy. Dlatego nigdy nie mogą stanowić ukrytej sankcji karnej wobec osoby, która aż do prawomocnego wyroku chroniona jest domniemaniem niewinności. Tymczasem w Polsce mamy prawo się obawiać, że tymczasowy areszt jest nadużywany, o czym dyskutowano podczas posiedzenia sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Posiedzenie komisji zostało zwołane na wniosek posła PiS Andrzeja Jaworskiego.

– W krajach zachodnich standardem jest, że prokurator pracuje na dokumentach, nie ludziach. Zwłaszcza że dla sądu ważne są dowody materialne. Niestety, w Polsce ów areszt tymczasowy jest dla prokuratora podstawową czynnością determinującą prace w śledztwie. Kończy się to dramatem człowieka i jego rodziny oraz wysokimi odszkodowaniami, jakie płaci państwo – ocenia poseł Jaworski.

Sędziowie za surowi

Obecny na wczorajszym posiedzeniu prokurator generalny Andrzej Seremet stwierdził, że po środek ten sięga się zdecydowanie rzadziej od czasu rozdzielenia funkcji prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości. Zmniejsza się więc liczba spraw, w których sąd decyduje o zastosowaniu aresztu tymczasowego. W roku bieżącym ten rygor prawny zastosowano w przypadku 4,1 proc. podejrzanych. Liczba tymczasowo aresztowanych w postępowaniu przygotowawczym w 2009 roku sięgnęła 24,9 tys., w roku 2010 – nieco ponad 23 tys. osób, rok później – nieco ponad 22 tysiące. W pierwszym półroczu tego roku tymczasowy areszt zastosowano wobec 9 tysięcy podejrzanych.

– Zauważalna jest więc stała tendencja spadkowa – podkreślał Seremet.

Jak przyznaje przy tym prokurator generalny, areszt tymczasowy jest nadużywany, co wynika np. z tego, że takie sprawy trafiają do sędziów sądów rejonowych często o krótkim stażu orzeczniczym. W roku 2011 odnotowano aż 5315 zażaleń na areszt lub jego przedłużenie przez sądy rejonowe. Sądy okręgowe uwzględniły zaledwie nieco ponad 14 procent z nich.

– Jest wielu ludzi pokrzywdzonych, którzy na uniewinnienie czekają po 7-10 lat. Są w końcu uniewinniani, ale prokurator czy sędzia nie są z ich aresztowania rozliczani – zauważył Andrzej Żuromski, inicjator akcji „Stop Pomówieniom”.

Żuromski, właściciel firmy fotograficznej, na podstawie zeznań świadka koronnego został skazany na pięć lat za rzekomy handel narkotykami. W tym roku po apelacji sąd okręgowy uznał jednak, że prokuratura nie zebrała dowodów na jego winę, i nakazał ponowne zbadanie sprawy.

– Już prawie pięć lat ciągnie się proces i nie ma prawomocnego wyroku – puentował Żuromski, który w areszcie tymczasowym przesiedział ponad pół roku.

Na posiedzeniu komisji obecna była też Aneta Mrugała, córka Doroty Mrugały, która oskarżona o rzekome zlecenie zabójstwa męża zmarła w areszcie śledczym. Sąd wskazał, że była niewinna. Jak przyznał jednak Seremet, nie da się nigdy uniknąć sytuacji, gdy wiele decyzji o areszcie tymczasowym okazuje się bezzasadnymi lub przedwczesnymi. Często jest to nierealne, by sędziowie mieli czas na przejrzenie wszystkich tomów akt sprawy. Jak zaznaczył prokurator generalny, często buduje się oskarżenie na podstawie zeznań tylko jednego świadka. Poza tym prokuratura korzysta z tzw. swobodnej oceny dowodu, co gwarantują zapisy kodeksu postępowania karnego.

– Jeśli więc sędziowie ferują wyroki, nie czytając akt prokuratorskich, to niech za to później płacą – puentowali posłowie.

Warto zaznaczyć, że areszt tymczasowy to jeden z najdroższych środków zapobiegawczych. Oprócz tego, że Skarb Państwa płaci za utrzymanie więźnia i za odszkodowanie za niesłuszny areszt, ponosi też koszty zadośćuczynienia po wyrokach Trybunału w Strasburgu.

za pomocą Areszt pochopny – Nasz Dziennik – 2012-06-27.

Walczą o dobre imię zmarłej matki | rp.pl

Dramatyczny apel córek niesłusznie zatrzymanej kobiety, która zmarła w areszcie.

„Prosimy o pomoc i wyciągnięcie wniosków z tragedii naszej Mamy Doroty Mrugały, tak żeby nigdy więcej podobna tragedia nie miała miejsca” – napisały do prokuratora generalnego Aneta i Bożena Mrugała.

Apelują do Andrzeja Seremeta, by wszczął lustrację postępowania, które zakończyło się aresztowaniem ich matki. O sprawie na początku czerwca informowały „Rz” i program „Państwo w państwie” Polsatu.

Do tragedii doprowadził błąd prokuratora Dariusza Dryjasa. Na podstawie zeznań gangstera, który liczył na złagodzenie wyroku, śledczy oskarżył Dorotę Mrugałę o zlecenia zabójstwa jej byłego męża, właściciela kantoru w Busku-Zdroju. W areszcie Mrugała zmarła na atak serca.

Prokuratura umorzyła postępowanie wobec kobiety w związku z jej śmiercią. Jej dwie córki chcą, by prokurator generalny doprowadził do zmiany powodu umorzenia.

– Sąd wskazał, że nasza mama był niewinna. Że prokurator Dryjas nie miał dowodów, aby ją oskarżyć o tak poważną zbrodnię – mówi „Rz” Aneta Mrugała.

Rzeczywiście, w 2007 roku Sąd Okręgowy w Kielcach, skazując faktycznych sprawców zbrodni, w uzasadnieniu wyroku oczyścił Dorotę Mrugałę z prokuratorskich oskarżeń.

– Nie miała żadnego interesu w zabójstwie. Żałuję, że nie dożyła chwili oczyszczenia swojego imienia – mówił wówczas sędzia Adam Kabziński.

W kwietniu 2011 roku po ponownym rozpatrzeniu sprawy sąd utrzymał wyrok w mocy. Dowody prokuratury przeciw Mrugale znów uznał za niewiarygodne.

– Z przykrością należy tylko stwierdzić, że nie doczekała tej oceny materiału dowodowego – powiedział wtedy sędzia Marek Stempniak.

Dziś córki chcą, by prokurator Seremet zbadał prawidłowość działań śledczego Dryjasa. Sugerują, że mogło dojść z jego strony do „nadużycia władzy oraz przekroczenia uprawnień służbowych”.

– Lekceważył dowody wskazujące na niewinność mamy, akceptując tylko nieprawdziwe zeznania gangstera. Zależało mu wyłącznie na szybkim zamknięciu śledztwa, a nie sprawiedliwości – twierdzi Aneta Mrugała.

W liście do Seremeta córki pytają m.in. „Czemu miało służyć wielomiesięczne zatrzymanie, skoro z Mamą nie były prowadzone żadne czynności śledcze?”, a także „Dlaczego prokurator dał wiarę kryminaliście, który stara się o przedterminowe zwolnienie?”.

Mają też żal o to, że pierwsze widzenie z aresztowaną matką odbyło się dopiero po 1,5 miesiąca. Pytają, dlaczego nie było zgody na spotkanie choćby z udziałem funkcjonariusza Służby Więziennej. Zwłaszcza że zgodnie z przepisami tymczasowo aresztowany ma prawo do takich widzeń z bliskimi osobami.

– Prokuratura bardzo chętnie korzysta z pretekstów w rodzaju przedawnienia czy śmierci podejrzanego, by zamykać trudne śledztwa, a rodzina musi borykać się z rzuconymi podejrzeniami – komentuje całą sprawę Jacek Bąbka, prezes Fundacji Badań nad Prawem.

Rzecznik Prokuratury Generalnej Mateusz Martyniuk nie odpowiedział nam wczoraj na pytania w tej sprawie. Chcieliśmy wiedzieć, czy prokurator generalny zajmie się sprawą. A także, czy w ramach nadzoru zwierzchniego przyjrzy się budzącym wiele wątpliwości działaniom prokuratora Dryjasa w tej sprawie.

Według Jacka Bąbki takie działania powinny zostać podjęte z urzędu. Ale ekspert  się obawia, że Seremet sprawę zlekceważy.

– Jak zwykle, prokuratura będzie się zasłaniać, że przecież o areszcie decydował sąd. W polskiej prokuraturze pokutują sowieckie standardy, że to nie wolność jest najważniejsza – dodaje.

Rzeczpospolita

za pomocą Walczą o dobre imię zmarłej matki | rp.pl.

Sejmowi obrońcy sprawiedliwości i praw człowieka w akcji | niepoprawni.pl

Sejmowi obrońcy sprawiedliwości i praw człowieka w akcji | niepoprawni.pl

Kilka dni temu Aneta Mrugła zamieściła na Facebook informację i link do zapisu posiedzenia Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka /nr 33/ z dnia 26-06-2012, gdzie przedstawiła sprawę św. pamięci Doroty Mrugały zmarłej w zeszłym roku w areszcie.

Sprawa to i tragiczne i bulwersująca.

Niestety Aneta Mrugała nie miała więcej szczęścia, niż inni pokrzywdzeniu występujący ze swoimi sprawami przed tą Komisją.

Komisja tym razem obradowała pod przewodnictwem posła Jerzego Kozdronia (PO), zastępcy przewodniczącego Komisji oraz posła Stanisława Piotrowicza (PiS), też zastępcy przewodniczącego Komisji.

Na tym posiedzeniu Komisja “zrealizowała następujący porządek dzienny:” – informacja na temat przedłużających się terminów tymczasowego aresztowania.

W tym samym czasie, kiedy Komisja “realizowała” punkt swojego programu – przepraszam porządku dziennego, w Sejmie odbywała się dyskusja na temat zmiany ustawy o zgromadzeniach.

Dlaczego w dyskusji nad tak istotną ustawą dotyczącą praw człowieka, nie uczestniczyli sejmowi fachowcyod tychże praw? Planowanie w tym samym czasie posiedzenia Komisji, co tak ważne dla suwerena posiedzenie Sejmu, jest oburzającym i niedopuszczalnym brakiem respektu dla tegoż suwerena. Stawia to też pod wielkim znakiem zapytania jakość pracy naszych posłów tak w samej Komisji jak i na sali obrad parlamentu.

Wielu posłów udziela się w pracach kilku Komisji. Vide Przewodniczący w tej Komisji, poseł Jerzy Kozdroń, spieszył przewodniczyć Komisji Kodyfikacyjnej (także kilku innych posłów) i miał nadzieję, że szybko odwali się program dnia na tym posiedzeniu.

Poseł Jerzy Kozdroń dał do zrozumienia, iż ewentualnewysłuchanie Anety Mrugały nie wynikało z chęci pochylenia się członków Komisji nad tragedią rodziny Mrugałów, czy z chęci poznania powszechnych praktyk w stosowaniu aresztu tymczasowego, ale li tylko i wyłacznie z “dobroci “ Przewodniczącego komisji…dla posła Jaworskiego.

Co to strony merytorycznej, to sam problem przedstawiony w porządku dnia – informacja na temat przedłużających się terminów tymczasowego aresztowania, był jakimś nieporozumieniem. Wskazywał na brak podstawowej wiedzy szefów Komisji na temat problemów związanych ze stosowaniem aresztu tymczasowego. Takie zawężenie tematu nie tylko do przedłużających się terminów, ale do przede wszystkim kuriozalnego ograniczenia tylko do informacji, czyniło samo posiedzenie Komisji zbędną stratą czasu. Takie informacje na prośbę Komisji mogły przesłać zaangażowane podmioty.

Co do meritum – Trybunał w Strasburgu, po ponad 170 sprawach o nieuzasadnioną przewlekłość tymczasowego aresztowania przegranych przez Polskę powoli wymusił polepszenie sytuacji w tej kwesti.

Dlatego też zaproszeni – Prokurator Generalny Andrzej Seremet i Podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Grzegorz Wałejko nie mieli problemu z zarzuceniem Komisji statystykami, z któych oczywiście wynikało, ze terminy aresztowań nie wydłużają się, a wręcz przeciwnie skracają. Nie musieli nawet kombinować.

PG A. Seremet podkreślił też zasadnie, iż nie można całą winą za problemy z tymczasowymi aresztowaniami obciążać prokuratury, poniewaważ to sądy podejmują decyzje na wniosek prokuratora. O zaproszeniu przedstawicieli sądownictwa Komisja nie pomyślała.

Obok przewlekłego, często wieloletniego stosowania aresztu, nagminnym jest stosowanie tegoż, w sytuacjach, kiedy można skorzystać z innych rozwiązań. Jeszcze bardziej bulwersujące i tragiczne jest bezpodstawne nadużywanie aresztu tymczasowego.

Podczas gdy w demokratycznych krajach areszt tymczasowy stosuje się tylko w wyjątkowych wypadkach i nawet w przypadkach podejrzenia zabójstwa większość podejrzanych, a póżniej oskarżonych odpowiada z wolnej stopy, u nas każdy podejrzany – i złodziej czekolady w Tesco jak i zabójca lądują w areszcie, bez względu na dowody jakimi dysponuje (a często nie dysponuje) prokuratura. Taka polityka organów ścigania (występujących z wnioskami) i sądów (orzekających zastosowanie aresztu) jest niezrozumiała. Przecież to są kolosalne koszty utrzymania aresztowanych, obciążających cale społeczeństwo.

Ale głównym i tragicznym w konsekwencjach problemem są aresztowania nie mające podstaw prawnych. To są te „.. kierowane do sądów wadliwe wnioski…” jak to nazywa efemistycznie PG. I najczęściej niestety, prokuratorzy przywiązują się do swoich błednych tez i podejrzeń i jak zachodzi potrzeba wprowadzają w życie powiedzenia Dzierżyńskiegoo i Wyszyńskiego – Dajcie mi człowieka, a znajdę na niego paragraf i Nie ma niewinnych, są tylko źle przesłuchiwani – czyli jak już aresztują delikwenta, no to trzeba coś na niego znaleźć i po latach w końcu, różnymi metodami, niekoniecznie zgodnymi z prawem – znajdują. Taki jest najczęściej początek „pomyłek, błędów i niedoróbek“ wymiaru sprawiedliwości, o których tyle się mówi ostatnio.

Z formalnego punktu widzenia, zważywszy na temat programu dnia do odwalenia przez Komisję, zaproszeni przez posła Andrzeja Jaworskiego goście – Aneta Mrugała i jej narzeczony Łukasz Białkowski nie mieli nic do powiedzenia „na temat przedłużających się terminów tymczasowego aresztowania”. Nie miał też w tej kwesti nic do powiedzenia jeden z założycieli ruchu Niepokonani Andrzej Żuromski, zaproszony „oficjalnie“ przez Komisję.

Miał rację poseł Mariusz Kamiński twierdząc, że temat i formuła tego posiedzenia była nieprzemyślana i bez sensu.

Natomiast poseł Stanisław Piotrowicz wypowiadając się o podstawach prawnych tymczasowego aresztowania, nie bardzo rozumiał problem i wyrażnie pomieszały mu się niektóre pojęcia.

Broniąc decyzji prokuratur w sprawie tymczasowego aresztowania,(nie wynikało z tej wypowiedzi – czy tych przedłużających się w lata, czy tych bezpodstawnych) doszukiwał się źródła zła w absurdalnym powszechnym oczekiwaniu od prokuratura, aby kierował akty oskarżenia , tylko wtedy gdy będzie pewność skazania. Czyli proste – to wina głupich obywateli!

Największą bolączka wymiaru sprawiedliwości według posła jest natomiast fakt, że na wyrok czeka się latami. A do tego „..Trybunał w Strasburgu zasądza odszkodowania, nie wdając się w meritum sprawy, zasądza odszkodowanie tylko i wyłącznie dlatego, że ktoś nie uzyskał wyroku w tak zwanym rozsądnym terminie…”

Poseł nie rozróżnia trzech różnych problemów, o których mówił a) niesłuszne aresztowanie, b) przewlekłość tymczasowego aresztowania ( bez względu na fakt czy jest ono zasadne, czy też nie) i c) przewlekłość procesu sądowego. Dziwi też i niepokoi dyletanctwo i niewiedza posła Piotrowicza (z-cy Przewodniczącego Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka ) co do postępowania przed ETPC. Trybunał nie jest ani powołany, ani nie ma kompetencji do rozpatrywania merytorycznie sprawy za polski sąd – nie ma więc co rozpaczać, że zajmuje się wyłącznie kwestią uzyskania przez kogoś wyroku w rozsądnym terminie – tego dotyczyły skargi! Na marginesie dodam, iż sprawy o przewlekłość procesu sądowego nie dotyczą tylko spraw karnych, ale też i to głównie spraw cywilnych i tymczasowe aresztowanie tych postępowań nie dotyczy.

Oczywiście ETPC rozpatruje również skargi dotyczące przewlekłości tymczasowego aresztowania, ale o tych nie wspominał poseł.

Trzeba pamiętać, iż większość śledztw w poważniejszych sprawach w Polsce ciągnie się latami i to nie z powodu wyjaśniania wszystkich okoliczności sprawy. Główną przyczyną jest tunel vision prokuratorów. Najczęściej już w pierwszych tygodniach śledztwa wypracowują jakąś hipotezę i szukają dowodów na potwierdzenie tejże. Tak się działo przez 12 lat w śledztwie zabójstwa gen. Papały i dziesiątkach innych śledztw, które znamy z doniesień mediów. Tak też się dzieje w tysiącach innych śledztw, o których nic nie wiemy.

Pisałam w poprzednich moich tekstach o sprawie zabójstwa, w której prokuratura po roku (sic!) trwania śledztwa rozpoczęła przeszukiwanie terenu w okolicy znalezienia ciała i przesłuchiwanie okolicznych mieszkańców. W takim tempie podczas trzech lat trwania śledztwa, ani nie wyjaśniono wszystkich okoliczności, ani nawet podstawowych okoliczności ! I śledztwo nie trwało tyle czasu, aby dopiąć wszystko na ostatni guzik i mieć pewność skazania! Spreparowanie dowodów, żeby się jako tako trzymały kupy wymaga czasu. Prokuratorzy nie muszą się martwić o pewność skazania, tę mają jak w banku na 98,2%, sędziowie skażą, poprawią statystyki, wstydu oszczedzą! To 1.8%? uniewinnień w sądach jest dobitnym potwierdzeniem powyższych twierdzeń.

Poseł Piotrowicz twierdzi, że przed wojną z “…oskarżenia prokuratorskiego zapadało 30% uniewinnień…” i twierdzi, ze wynikało to z faktu niewyjaśniania wszystkich okoliczności przez prokuratorów i nieposiadania pewności skazania. Moim zdaniem przyczyną leży gdzie indziej. Może przed wojną mieliśmy sędziów, którzy przestrzegali prawa, szanowali honor i swój i wymiaru sprawiedliwości, a dzisiaj mamy gumowe pieczatki potwierdzające każdy niemal akt oskarżenia – czyli te 98,2% !

Poseł pocieszył Andrzeja Żuromskiego, ze jego sprawa trwa tylko 5 lat, sa przecież tacy, których sprawy ciągną sie i 10 lat. Umknęło przy tym uwadze posła fakt, że Żuromskiemu uchylono areszt za kaucją. Gdyby nie miał tych 70 tys. kaucji, to siedziałby w areszcie bagatela – do dzisiaj – 5 lat.

Aneta Mrugała i jej narzeczony skorzystali z dobroci posła Przewodniczącego, chociaż czasu było niewiele, członkowie Komisji zniecierpliwieni, a Andrzej Seremet też nie miał już czasu, natomiast posłankę Ligię Krajewską… bolały uszy od wysłuchiwania za głośnychżali o tych aresztowaniach.

Najpierw do głosu dopuszczono Łukasza Białkowskiego, który powiedział, że

“…dowody, które zgromadził prokurator, były bezpodstawne i nie należało na ich podstawie stosować przedłużającego się aresztowania i poczyniono w tej sprawie tak wiele błędów, że my tak naprawdę po ośmiu latach nie wiemy, do kogo się mamy zgłosić. Po ośmiu latach śledztwa byliśmy w telewizji, w prasie, u adwokatów…Gdzie ci ludzie, którzy stają przed wielką machiną, gdzie napisane jest sprawiedliwość, mają jeszcze iść. Odpowiedzcie mi proszę państwo na to pytanie. Co dalej? …za tymi sprawami jest szereg, tysiące zniszczonych ludzi…”

Po tym wystąpieniu, poseł Piotrowicz doszedł do wniosku, iż „dobroć“ posła Kozdronia ma granice, a Komisja nie jest od rozpatrywania indywidualnych spraw. Zadał natomiast pytanie Prokuratorowi Generalnemu, czy relikt minionych epok(?) areszt wydobywczy nadal jest stosowany?

Andrzej Seremet zapewnił solennie posłów, powołując się na swoje 25 letnie doświadczenie, że areszty wydobywcze nie są stosowane.

Odnosząc się do wystąpienia Andrzja Żuromskiego i Łukasza Białkowskiego PG rzucił najpierw trochę marchewki:

„…państwo mają rację, że postępowania zarówno w pana jak i pani matki sprawie, a w szczególności pana, trwają za długo. Postępowanie o dość prostą sprawę dowodowo i prawnie, która trwa sześć lat, jest obrazą wymiaru sprawiedliwości i trzeba użyć tych ciężkich słów, bo ja nie zwykłem ukrywać i chować głowy w piasek…”

I szybciutko złapał kij…

“…No, proszę państwa, jeżeli państwo w swoim programie osób pokrzywdzonych…dążycie państwo do tego, żeby wyeliminować z prawa polskiego możliwość skazania za tak zwane pomówienie, czyli oparcia się na jednym dowodzie, to państwo tak naprawdę nawołujecie do formalnej teorii dowodów, bo dziś korzystamy z zasady swobodnej oceny dowodów. Dziś i prokurator może oskarżyć, i sędzia może skazać wyłącznie na podstawie wypowiedzi jednej osoby i takie wyroki zapadają i nie zawsze są to wyroki niesłuszne…”

Uwadze Prokuratora Generalnego umknęło, iż żądanie przestrzegania przez prokuratorów przepisów kodeksu postępowania karnego, nie ma nic wspólnego z sugerowanym nagannym i rewolucyjnym działaniem usunięcia zasady swobodnej oceny dowodów! Ci Panowie nawołują tylko do uwzględnienia wszystkich dowodów i okoliczności i dokonania ich oceny stosownie do wymogów art. 4, 5 § 2 i 7 kpk.

Albowiem, nie jest zgodne ze standardami tak polskiego kpk jak i standardami określonymi w art. 6 ust. 1 i 3 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, oparcie oskarżenia i skazania dysponując tylko i wyłącznie jednym dowodem pośrednim jak twierdzi PG.

W przypadku postępowania przygotowawczego (gdzie te standardy są dużo liberalniejsze, niż w postępowaniu przed sądem) musi to pomówienie znaleźć potwierdzenie w innych dowodach bezpośrednich lub pośrednich, które logicznie zamykają się łańcuch zdarzeń i nawet jeżeli brakuje jakichś elementów (śledztwo czy dochodzenie trwa), to muszą one wskazywać na, czy uprawdopadabniać winę podejrzanego w stopniu takim, aby zastosować ewentualnie areszt tymczasowy.

To właśnie brak stosowania zasady swobodnej oceny dowodów jest przyczyną tragedi rodziny Mrugałów i Andrzeja Żuromskiego! Z ich wypowiedzi wynika jasno, że prokuratury nie oceniły dowodu z pomówienia swobodnie, a więc nie uprawdopodobniły winy podejrzanych. Proszę więc nie traktować nas jak ograniczonych umysłowo i zakładać, że obywatel nie jest w stanie pojąć co jest rzeczywiście swobodną oceną dowodów i odróżnić jej od oceny arbitralnej, często wręcz absurdalnej, niezgodnej z zasadami logiki, wiedzy i zdrowego rozsądku.

Pomimo krasomówstwa PG spin jest transparentny. Odwracanie kota ogonem i atakowanie pokrzywdzonych. Prokurator Generalny stoi, na straży rzetelności i praworządności w działaniu prokuratur i ma tak moralny jak i prawny obowiązek odpowiedzieć merytorycznie na podniesione zarzuty arbitralnego stosowania tymczasowego aresztowania, a nie tylko usprawiedliwiania i sankcjonowania bezprawia prokuratorów uciekając się do manipulowania faktami, pustej retoryki, sofistycznych twierdzeń i banałów. Trzeba użyć tych ciężkich słów, kiedy Prokurator Generalny zwyczajnie chowa głowe w piasek, pomimo zapewnień że nie zwykl tego robić.

Wypowiedź Anety Mrugały i jej przejmujący apel „..zwracam się do pana prokuratora generalnego z prośbą o przyjrzenie się, w jaki sposób prowadzone było śledztwo i z prośbą o zmianę kwalifikacji umorzenia śledztwa w stosunku do naszej mamy, nie z powodu śmierci, ale z powodu braku dowodów jeszcze przed jej śmiercią. To jest dla nas niezwykle ważne, bo tylko ta zmiana da nam możliwość powiedzenia prawnie, że nasza mama została oczyszczona z zarzutów po śmierci.

nie tylko nie wzruszył Prokuratora Generalnego, ale wyraźnie go rozdrażnił.

“…co do pani przypadku. Otóż, wydaje się być pani osobą szalenie przywiązaną do koncepcji odpowiedzialności prokuratora za areszt i za doprowadzenie do tego tragicznego skutku, który rzeczywiście w przypadku pańskiej matki nastąpił…W momencie wpłynięcia aktu oskarżenia 10 sierpnia 2006 r. sąd okręgowy stał się niejako dysponentem osoby pani matki…Sąd okręgowy, który pani tak chwali… ten sam sąd, ba ten sam sędzia przedłużył aresztowanie jeszcze we wrześniu, trzy tygodnie przed śmiercią pani matki. Zgoda? Takie są fakty, więc nie szukajmy wyłącznie winy u prokuratora, którego pani uznaje za sprawcę całego tego nieszczęścia…”

Po czym Andrzej Seremet sięgnął po kij bejsbolowy.

“…Pani doskonale wie, że na skutek pani doniesienia toczyło się śledztwo w sprawie odpowiedzialności karnej z art. 231 prokuratora Dryjasa, jeżeli już o tym mówimy. Pani doskonale wie, że Prokuratura Rejonowa w Nowym Targu umorzyła to postępowanie. Pani doskonale wie, że na skutek pani zażalenia sąd rejonowy oddalił pani zażalenie i utrzymał to postanowienie w mocy…”

Zawsze interesowało mnie ile doniesień złożyli obywatele (np w ostatnim dziesięcioleciu) w sprawie odpowiedzialności karnej prokuratora z art.231 kk? Ile z nich zostało potwierdzonych w dochodzeniu i zakończyło się aktem oskarżenia? Co więcej interesujące jest czy prokurator prowadzący dochodzenie zastosował areszt tymczasowy w stosunku do podejrzanego? No i na koniec, ilu prokuratorów zostało skazanych wyrokiem sądu z art.231kk?

Z autopsji wiem, że takie umorzenia mogą nie być poprzedzone nawet zapoznaniem się prokuratora z samym doniesieniem, nie mówiąc o innych czynnościach sprawdzających, których winien dokonać prokurator, zanim wyda postanowienie o umorzeniu. Ale nawet jak ta farsa osiągnie dalszy etap, jak czynności sprawdzające – przesłuchanie świadków, czy nawet powołanie biegłych, to i tak bez względu na ustalenia,(jak zajdzie potrzeba, będą ocenione z naruszeniem zasady swobodnej oceny dowodów) efektem będzie umorzenie.
Poseł Jaworski usiłował polemizować z wypowiedziami Andrzeja Seremeta, ale posłowie Komisji nie mieli już ani serca, ani czasu wysłuchiwać “jakichśjednostkowych spraw”

Zrozumiałym jest więc, iż idobroć. Przewodniczącego musiała mieć w końcu jakieś granice: “…Panie pośle… przychodzi pan z jakimiś jednostkowymi sprawami, kiedy my rozmawiamy na temat instytucji stosowania tymczasowego aresztowania (sic!)…No niech pan się już wypowie, wysłuchamy i skończymy to posiedzenie.”

Po wypowiedzi posła Jaworskiego posiedznie Komisji podsumował poseł Piotrowicz.
Najpierw serdecznie podziękował Prokuratorowi Generalnemu za przybliżenie nam problematyki (?). I podkreślił, że jest pod wrażeniem dużej otwartości PG ( tutaj stawiam ???), no ale szczególnie był poseł wdzięczny, że PG (raczy w ogóle) dostrzegać problem (sic! czy to nie za to miedzy innymi płacimy pensję Andrzejowi Seremetowi?).

Konkluzją podsumowania były podziękowania za rzeczową dyskusję (jeszcze raz ???). W tym miejscu chyba trzeba podkreślić, że gdyby nie nieproszeni goście, dopuszczeni z dobroci do głosu, żadnej dyskusji nie byłoby na tym posiedzeniu! Tylko wypowiedzi tychże sprowokowały tę dyskusję, której nawet wykazując maksymalną dobroć, nie można nazwać rzeczową. Spin nigdy nie jest rzeczowy Panie pośle! Jeżeli jako członek Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, takie wyciągnął Pan wnioski z tego posiedzenia, to ta Komisja wydaje się zbędna w Sejmie RP. Po co mnożyć te fikcyjne byty niby obrońców sprawiedliwości i niby obrońców praw człowieka. Szkoda czasu i atłasu.

 za pomocą:  Sejmowi obrońcy sprawiedliwości i praw człowieka w akcji | niepoprawni.pl

Super Express – po aresztowaniu

Takiej treści artykuł pojawił się w ogólnopolskim wydaniu Super Expressu zaraz po aresztowaniu naszej Mamy Doroty Mrugały. To jeden z przykładów na to jak byłyśmy niszczone i do tej pory jesteśmy walcząc o godność i sprawiedliwość.

Niestety wiemy, ze Mama widziała ten artykuł i ze bardzo go przeżyła.

Chcemy żeby każdy mógł ocenić „na własne oczy” sile rażenia podobnych materiałów i słów które niszczyły nas w sklepie za rogiem, w samochodzie, w szkole, w pracy, we wszystkich codziennych czynnościach.

Czy prokuratura odpowie za śmierć | rp.pl

Prokurator wysłał niewinną kobietę do aresztu pod zarzutem zabójstwa. Zmarła. Jej córki walczą o sprawiedliwość

„Boże, Ty jeden wiesz, co jest w moim sercu, ile bólu ono nosi i cierpienia. Ale skoro taką drogę dla mnie wybrałeś, niech będzie wola Twoja” – pisała z celi w liście do córek Dorota Mrugała, którą prokurator Dariusz Dryjas niesłusznie wtrącił do aresztu. Dwa miesiące później zmarła na atak serca.

– Mama mogła żyć, gdyby prokurator nie popełnił błędu, gdyby nie zlekceważył naszych apeli i błagań. Będziemy walczyć, by poniósł odpowiedzialność – mówi „Rz” Aneta Mrugała, córka ofiary błędu.

Sprawie przyglądnęli się dziennikarze „Rz” i programu „Państwo w państwie” telewizji Polsat.

Dorota Mrugała, właścicielka kantoru w Busku-Zdroju, została aresztowana w lutym 2006 r. Prokurator Dariusz Dryjas oskarżył ją o to, że dwa lata wcześniej grupie mężczyzn zleciła zabójstwo swojego byłego męża Krzysztofa Mrugały. Jedynym dowodem jej „udziału w zbrodni” były zeznania skruszonego gangstera, który odsiadując inny wyrok, miał usłyszeć od jednego z podejrzanych o zabójstwo, iż kobieta była jego zleceniodawcą.

Trafiła do aresztu mimo poważnych problemów ze zdrowiem, w tym niewydolności nerek.  Prokurator Dryjas długo nie pozwalał na dostarczenie jej leków i ciepłej odzieży.

– W rozmowie z nim usłyszałam, żebym nie oczekiwała sprawiedliwości, bo ona jest dopiero po śmierci – mówi córka kobiety.

Jak wynika z ustaleń „Rz” i dziennikarzy „Polsatu”, Dryjasa nie przekonało nawet to, że w dniu, kiedy doszło do zabójstwa, Dorota Mrugała miała mocne alibi – była w domu swojej matki, widziało ją kilku świadków.

We wrześniu 2006 r. Dorota Mrugała w celi kieleckiego aresztu dostała ataku serca. Przewieziono ją do szpitala. Pięć dni później zmarła.

Niecały rok później Sąd Okręgowy w Kielcach pośmiertnie uniewinnił Dorotę Mrugałę.– Nie miała żadnego interesu w zabójstwie. Żałuję, że nie dożyła chwili oczyszczenia swojego imienia – powiedział sędzia Adam Kabziński.

W kwietniu 2011 r., po apelacji sąd utrzymał wyrok w mocy. Dowody prokuratury uznał za niewiarygodne.

– Mamy już dwa wyroki uniewinniające mamę, czekamy na ostatni. Jeśli ta sprawa wreszcie się skończy, wystąpimy z pozwem przeciw prokuraturze. Za gehennę i śmierć naszej mamy – mówi Aneta Mrugała.

W piątek z prokuratorem Dariuszem Dryjasem nie udało nam się porozmawiać.

Rzeczpospolita

za pomocą Czy prokuratura odpowie za śmierć | rp.pl.

Prokurator zatrzymuje, sędzia aresztuje, a podatnik płaci | rp.pl

Wiele decyzji o areszcie tymczasowym okazuje się bezzasadnych lub przedwczesnych. Odszkodowania z tego tytułu idą w miliony

Coraz wyższe odszkodowania z kieszeni podatnika musi płacić Skarb Państwa za bezpodstawne wielomiesięczne areszty. W 2009 r. zasądzono łącznie 5,3 mln zł, w 2010 r. – 11,3 mln, a w 2011 r. – 14,5 mln zł. Posłowie postanowili więc zająć się działaniami prokuratorów. Na wniosek członka Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka posła Andrzeja Jaworskiego (PiS) komisja jutro przyjrzy się, czy nie nazbyt często stosują areszt śledczy.

– W krajach zachodnich standardem jest, że prokurator pracuje na dokumentach, nie ludziach. Zwłaszcza że dla sądu ważne są dowody materialne. Niestety, w Polsce wciąż to areszt wydobywczy (wielokrotnie przedłużany areszt tymczasowy – red.) jest dla prokuratora podstawową czynnością determinującą prace w śledztwie – twierdzi Jaworski. –  Kończy się to dramatem człowieka i jego rodziny oraz wysokimi odszkodowaniami, jakie płaci państwo.

Zaproszeni na jutrzejsze posiedzenie prokurator generalny Andrzej Seremet i minister sprawiedliwości Jarosław Gowin (PO) mają przedstawić posłom statystyki dotyczące liczby tymczasowych aresztów i informacje, czy, a jeśli tak, to jakie działania podjął prokurator generalny, by wyeliminować stosowanie aresztów wydobywczych przez prokuraturę jako narzędzia śledztwa.

– W Polsce takie praktyki prokuratury wciąż są jeszcze problemem. Wskazują na to m. in. orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który często karał Polskę za niesłuszne areszty – mówi Jaworski.

Na posiedzeniu komisji gościć będą osoby, wobec których działania prokuratury budzą spore wątpliwości, m. in. raper i właściciel firmy fonograficznej Andrzej Żuromski, który na podstawie zeznań świadka koronnego został skazany na pięć lat za rzekomy handel narkotykami. W tym roku po apelacji sąd okręgowy uznał, że prokuratura nie zebrała dowodów na jego winę i nakazał ponowne zbadanie sprawy.

– Już prawie pięć lat ciągnie się proces i nie ma prawomocnego wyroku – mówi „Rz” Żuromski. – Moja firma padła. Odeszła moja partnerka i matka moich dzieci, która nie wytrzymała tego wszystkiego. Walczę, bo jestem niewinny.

Posłowie chcą też zaprosić Anetę Mrugałę, córkę Doroty Mrugały, która oskarżona o zlecenie zabójstwa męża zmarła w areszcie śledczym. Sąd wskazał, że była niewinna.

– Zbyt częste stosowanie aresztów śledczych to wciąż problem w Polsce. Dążymy do tego, by prokuratorzy stosowali większą liczbę innych środków zapobiegawczych, np. areszty domowe – mówi „Rz” poseł Krzysztof Kwiatkowski (PO), były minister sprawiedliwości.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora, w.wybranowski@rp.pl

Rzeczpospolita

za pomocą Prokurator zatrzymuje, sędzia aresztuje, a podatnik płaci | rp.pl.

Czy prokurator odpowie za podjęcie złej decyzji? | rp.pl

Niewinna kobieta zmarła w areszcie śledczym. Ale Andrzej Seremet broni prokuratury. Obarcza sądy odpowiedzialnością

Mimo że dzisiaj prokuratorzy nie nadużywają – jak się wydaje    – aresztu śledczego jako środka zapobiegawczego, trudno pociągnąć do odpowiedzialności śledczego, który podejmie złą decyzję o aresztowaniu.

Na wczorajszym posiedzeniu Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, poświęconym m.in. działaniom prokuratorów, prokurator generalny Andrzej Seremet zapewniał, że liczba wniosków prokuratury o stosowanie aresztów tymczasowych systematycznie spada. W 2009 r. tymczasowo aresztowano 24 967 osób, w 2010 –  23 060, w 2011 – 22 748 – poinformował.

– Od czasu zmian ustrojowych w prokuraturze prokuratorzy zdecydowanie rzadziej sięgają po ten środek zapobiegawczy, a okres jego stosowania zdecydowanie się skrócił – mówił Seremet.

Jednak wciąż trudno jest pociągnąć do odpowiedzialności prokuratora, który wnioskował o areszt osoby, a ta okazała się niewinna. Tragiczna  sprawa Doroty Mrugały i dramatyczna walka jej córek o sprawiedliwość są tego najlepszym przykładem.

Dorota Mrugała w 2006 r. została zatrzymana na polecenie prokuratora Dariusza Dryjasa pod zarzutem zlecenia zabójstwa byłego męża. Zmarła w  areszcie na atak serca. Postępowanie przeciw niej umorzono z powodu śmierci, ale Sąd Okręgowy w Kielcach, dwukrotnie wydając wyrok na faktycznych morderców, wskazał, że kobieta była niewinna. Teraz jej córki walczą o zmianę kwalifikacji umorzenia i pociągnięcie prokuratora do odpowiedzialności.

– W sprawie działań prokuratora Dryjasa toczyło się postępowanie z zawiadomienia pani Anety Mrugały i uznano, że nie przekroczył obowiązków. Jeśli chodzi o zmianę kwalifikacji umorzenia, to muszę się przyjrzeć sprawie – mówi „Rz” Andrzej Seremet.

A podczas posiedzenia Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka przekonywał, że śledczy jedynie wykonywał swoje obowiązki, a ewentualna odpowiedzialność za pozbawienie niewinnej kobiety wolności spada na sąd.

– Prokurator poruszał się w granicy dozwolonych środków. To sąd okręgowy zastosował, a następnie przedłużył areszt – mówił Seremet.

Takie same stanowisko przedstawiła „Rz” kielecka prokuratura okręgowa.

Ale Aneta Mrugała, córka zmarłej w areszcie kobiety, która na zaproszenie posłów uczestniczyła we wczorajszym posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka,  wskazuje, że prokurator powinien przynajmniej ponieść współodpowiedzialność. Dlaczego?

– W naszej sprawie było 27 tomów akt, jest mało prawdopodobne, żeby sędzia mógł szczegółowo zapoznać się ze wszystkimi. On opiera się na wniosku prokuratora, więc chyba prokurator jakąś odpowiedzialność jednak za swój wniosek ponosi – mówiła.

Prokurator generalny stoi jednak na stanowisku, że w  sprawach, w których do aresztu trafiają osoby uznane później za niewinne, odpowiedzialność powinny ponosić sądy, bo – jak mówił – choć nie zdejmuje odpowiedzialności z prokuratorów za nierozsądne zastosowanie wniosku o areszt, to decyzję o zastosowaniu takiego środka ponosi wyłącznie sąd.

– To może nie powinniśmy dochodzić sprawiedliwości od prokuratorów, tylko od sędziów? Niech sędziowie płacą odszkodowania, skoro powielają błędy prokuratorów – komentował członek komisji poseł PiS Andrzej Jaworski.

Sprawa pani Mrugały to niejedyna z wielu kontrowersji dotyczących działań prokuratury i sądów. O sprawiedliwość walczy też raper Andrzej Żuromski, który na podstawie zeznań świadka koronnego został skazany na pięć lat za rzekomy handel narkotykami. W tym roku po apelacji sąd okręgowy uznał, że prokuratura nie zebrała dowodów na jego winę i nakazał ponowne zbadanie sprawy. W międzyczasie Żuromski stracił rodzinę i firmę.

– Pełna racja, że zbyt często postępowania trwają za długo. Jak słyszę, że proste postępowanie trwa sześć lat, to jest to karykatura sprawiedliwości. Ale nie zgadzam się na szukanie winnych wśród sędziów czy prokuratorów. Bo jest takie oczekiwanie, by wszystkie oskarżenia były bezbłędne, ale to mało realne, nawet w najlepszych systemach błędy się zdarzają – przekonywał Seremet.

Rzeczpospolita

za pomocą Czy prokurator odpowie za podjęcie złej decyzji? | rp.pl.

Busko-Zdrój – wiadomości

Głośna sprawa morderstwa sprzed lat na kantorzyście z Buska-Zdroju powoli znajduje swój finał przed obliczem Temidy. Po wielu latach córki Doroty Mrugały walczą o godność i dobre imię zmarłej w areszcie matki oraz zapowiadają walkę przeciwko Prokuraturze. – Ktoś powinien ponieść odpowiedzialność za śmierć naszej mamy – mówi Aneta Mrugała.

Jest 3 listopada 2004 roku. Za swoim domem w Busku-Zdroju w napadzie rabunkowym ginie Krzysztof Mrugała. Obrabowany kantorzysta, zostaje dwukrotnie postrzelony w wyniku czego umiera. Przez blisko dwa lata śledczy nie poruszają się do przodu, a prowadzone śledztwo opiera się głownie na poszlakach.W marcu 2006 roku Prokurator na łamach prasy świętuje zwycięstwo i ogłasza wielki sukces wymiaru sprawiedliwości. Od tej chwili główną podejrzaną staje się Dorota Mrugała, była żona zamordowanego. Z miejsca pracy zostaje przewieziona do Aresztu Śledczego w Kielcach. Ciąży na niej zarzut zlecenia morderstwa byłego męża. Zarzuty opierają się o zeznania skruszonego bandyty, który miał słyszeć od jednego z zatrzymanych w sprawie mężczyzn, że morderstwo zleciła była żona Krzysztofa. Po 9 miesiącach spędzonych w Areszcie Śledczym w Kielcach Dorota Mrugała umiera w wyniku rozległego zawału serca nie doczekawszy procesu.Sąd Okręgowy w Kielcach w 2007 roku, w uzasadnieniu wyroku oczyścił Dorotę Mrugałę z prokuratorskich oskarżeń.

– Nie miała żadnego interesu w zabójstwie. Żałuję, że nie dożyła chwili oczyszczenia swojego imienia – mówił wówczas sędzia Adam Kabziński.

W kwietniu 2011 roku po ponownym rozpatrzeniu sprawy sąd utrzymał wyrok w mocy. Dowody prokuratury przeciw Mrugale znów uznał za niewiarygodne.

– Z przykrością należy tylko stwierdzić, że nie doczekała tej oceny materiału dowodowego – powiedział wtedy sędzia Marek Stempniak.

Dziś córki Doroty Mrugały walczą o godność i dobre imię swojej zmarłej matki. Zapowiadają walkę przeciwko Prokuraturze

– Sąd wskazał, że nasza mama był niewinna. Że Prokurator nie miał dowodów, aby ją oskarżyć o tak poważną zbrodnię. Prokurator lekceważył dowody wskazujące na niewinność naszej mamy, akceptując tylko nieprawdziwe zeznania gangstera. Zależało mu wyłącznie na szybkim zamknięciu śledztwa – mówi Aneta Mrugała.

– Nie można tak poważnych zarzutów opierać o niewiarygodne i niepotwierdzone zeznania. Ta niewinna kobieta mogła żyć – dodaje Bożena, druga z córek.

Na szczególną uwagę w sprawie zasługuje fakt, że przed końcem drugiego procesu zmieniono kwalifikację prawną czynu, z zabójstwa na zlecenie, na rozbój rabunkowy z incydentem morderstwa.

– Oznacza to, że przez tyle lat Prokurator trwał w błędzie. Próbował udowodnić swoje tezy, a przecież zmiana kwalifikacji czynu oczyszcza z zarzutów naszą mamę. Nie było zlecenia, to dlaczego nasza mama trafiła do Aresztu? Prokurator w ten sposób przyznał się do błędu bo nie ma mowy o zleceniu zabicia taty – mówi Aneta Mrugała.

Córki apelują do Prokuratora Generalnego Pana Andrzeja Seremeta, by ten wszczął postępowanie, które ma wyjaśnić wszystkie okoliczności aresztowania ich matki.

– Sąd wskazał, że nasza mama była niewinna. Że Prokurator nie miał dowodów, aby ją oskarżyć o tak poważną zbrodnię – mówi Aneta Mrugała.

Więcej o sprawie informowali dziennikarze programu Państwo w Państwie na antenie Polsatu: http://www.ipla.tv/Panstwo-w-panstwie-2012-06-03/vod-5543109

za pomocą Busko-Zdrój – wiadomości.